Strona:Pisma Henryka Sienkiewicza (ed. Tyg. Illustr.) vol. 81.djvu/134

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—  130  —

słał etc...“ Wówczas odrazu robi się jasno i „komedya z pomyłek“ jest niemożliwą, bo przecie poczta od tego jest pocztą, iżby trąbiła. Wobec takich korzyści dla opinii, o której pan Ehrenfeucht wypowiedział w dniu onegdajszym swoją opinię — deklamacye o tajemnicach życia prywatnego są niewłaściwe; nie będzie więc tajemnic, ale za to będzie spowiednik bez obowiązku dotrzymania sekretu.
W ostatnich czasach zrobiono także inne odkrycie, o którem donosiliśmy już w „Słowie“. Oto statystyka wykryła, że w ciągu roku na tysiąc mieszkańców Warszawy jeden musi być rozjechany przez dorożki, karety lub omnibusy. Powstały z tego powodu niemałe krzyki na nieostrożną jazdę; krzyki według nas również przesadzone, albowiem nie należy mniemać, żeby rozjechanie pociągało za sobą natychmiastową śmierć. W większości wypadków kończy się na połamaniu rąk, nóg lub na stłuczeniu głowy. Owóż ma to wszystko swoje strony dobre i moralne, albowiem: 1-o kto się lubi włóczyć po ulicach, ten w razie złamania nogi włóczyć się przestanie, a przez czas kuracyi może wejrzeć w siebie i poważniej spojrzeć na świat, 2-o kto nic nie robi, ten niewiele stracił na złamaniu ręki; a 3-o ten, komu stłuką głowę, zdoła przekonać ludzi w sposób stanowczy, że ją posiada, wiadomo zaś, że ludzi z głową nie mamy wielu.