Strona:Pilot św. Teresy.djvu/014

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


gorzało żywym płomieniem wiary, w prawicy zaś lśnił szeroki toledański miecz.
Wszyscy przodkowie Bourjade'a, którzy służyli Bogu w sukience duchownej, przelali na niego swą wiarę; wszyscy rycerze z jego rodu oddali mu swe bohaterstwo, i tak się stało, że Leon mógł zostać „Pilotem św. Teresy“.
Lecz niezawsze kraj leży stężały w zadumie i kontemplacji słonecznej. Normalnie jest to kraj barw, radości życia, pięknych gajów i łąk soczystych, znakomitego wina i wesołych kompanów, słowem kraj zasobny. Niedaleko już jest Prowancja, ziemia kwiatów i poezji, z pewnością wywierająca wpływ na departamenty sąsiednie. Cała południowa Francja jest krajem skwarnego słońca i bujnego życia.
W takim to kraju żył Bourjade, zawsze trochę nieśmiały, zadumany i trzymający się zdala od ludzi, ale dla życia bynajmniej nieusposobiony wrogo. Przeciwnie, od wczesnej młodości zajmował się bardzo żywo sportami, a jako wioślarz zdobywał nagrody i odznaczenia. Zatem nie był pozbawiony pewnej męskiej ambicji.
Bourjade ma skłonności ascetyczne, które się w nim później rozwiną — to nie ulega wątpliwości — ale choć często pogrążony w zadumie, przecież nie był z kamienia, żył otacza-