Strona:Pierre Choderlos de Laclos-Niebezpieczne związki.djvu/346

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


gest wystarczy, aby wywrzeć na niej wrażenie głębokie i korzystne. Nadrobiłem tedy grozą to, w czem uczuciowość nie dopisała. W tym celu, zmieniając jedynie ton i siłę głosu, a zostając w tej samej pozycyi, wykrzyknąłem: „Tak jest, przysięgam oto u stóp twoich, iż albo cię posiądę albo też zginę“. Gdym wymawiał te ostatnie słowa, spojrzenia nasze spotkały się. Nie wiem, czego trwożliwa istotka dopatrzyła się w moim wzroku, ale podniosła się z twarzą przerażoną i wymknęła się z ramion, któremi ją obejmowałem. Nie przytrzymywałem jej, gdyż zauważyłem nieraz, że sceny rozpaczy, wzięte ze zbyt górnego tonu, z chwilą gdy się nadto przewlekają, przechodzą w śmieszność lub też pozostawiają jedynie drogę do środków prawdziwie tragicznych, na którą nie miałem najmniejszego zamiaru wkroczyć. Zatem, podczas gdy ona wymykała mi się z ramion, dodałem jedynie tonem nizkim i posępnym, ale w ten sposób, aby mnie mogła usłyszeć: „A więc śmierć!“
Podniosłem się wówczas i zachowując przez chwilę milczenie, rzuciłem na nią, jakgdyby przypadkiem, parę złowrogich spojrzeń, które, mimo swego obłędnego pozoru, były nawskroś przenikliwe i jasnowidzące. Jej postawa nawpół omdlała, przyspieszony oddech, skurcz wszystkich mięśni, ramiona drżące i nawpół wzniesione, wszystko to było dla mnie dostateczną oznaką, iż osiągnąłem pożądane wrażenie: ale, ponieważ w miłości pierwszym warunkiem dojścia do celu jest, aby dwoje osób znalazło się blizko siebie, a zaś my znajdowaliśmy się wówczas dosyć daleko jedno od drugiego, trzeba było przedewszystkiem się przybliżyć. Aby do tego doprowadzić, przeszedłem co rychlej do pozornego spokoju, aby złagodzić skutki mego gwałtownego wybuchu, nie osłabiając jego wrażenia.
Przejście moje było mniej więcej takie: „Jestem bardzo nieszczęśliwy. Chciałem żyć dla twego szczęścia, i zakłóciłem je. Poświęcam się dla twego spokoju i również go zamącam“. Potem, siląc się niby na spokój, ale z widocznym wysiłkiem: „Wybacz,