Strona:Pieśni narodowe.djvu/60

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Szarem kwieciem łąka kwitnie,
Pokarlały kłosy żytnie,
Zbladła ludziom twarz!
Czy w jesieni — czy to w wiośnie
Były piękne dni:
Gdy pracujem, serce rośnie,
Gdy się bawim to rozgłośnie,
Aż gospoda drży!
Dzisiaj ludzie już nie tacy;
I do czarki i do pracy,
Wiem ich siłę, wiem!
A ojcowie nasi starzy,
Spoczywają u cmentarzy
Wiekuistym snem!
Pójdę do nich na mogiłę
Będę płakał rad...
Do nich miodu dzban wychylę
I pogwarzę, słodko, mile
Z ludźmi dawnych lat.

Ludwik Kondratowicz.





Boże łaskawy.


Boże łaskawy, przyjmij płacz krwawy
Upadających ludzi:
Sercem wzdychamy, łzy wylewamy,
Niech prośba łaskę wzbudzi.

Polska korona, wielce strapiona,
Żebrze Twojej litości,
Jednejże matki, niezgodne dziatki,
Szarpią jej wnętrzności.