Strona:Pieśni Kabira.djvu/155

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


 
I że świat cały pozamną — ma słuszność!

Budziłem ze snu tych, którzy mędrcami się zowią.

I od tej pory nie tarzam się już więcej w pyle korności,
W dzwony nie biję świątyni,
Bożyszcz nie sadzam na tronie
I martwym obrazom kwietnej nie składam ofiary.

Dręczeniem ciała nie pozyskać Władcy —