Strona:Pamiętniki lekarzy (1939).djvu/358

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


spokojnie odłożyć termin swej porady lekarskiej do oznaczonego w tygodniu dnia.
Wszyscy chorzy na płuca, słabowici, cierpiący na przewlekłe zaburzenia w trawieniu — mogą bez szkody dla zdrowia zjawić się w terminie moich godzin ordynacyjnych. Dlatego też — na zasadzie ośmioletniej praktyki, twierdzę, że utworzenie ośrodków zdrowia w poszczególnych okręgach wiejskich, w których raz lub dwa razy tygodniowo przyjmować będzie chorych lekarz — dojeżdżający z większego ośrodka, potrafi w znacznym stopniu rozwiązać zagadnienie opieki lekarskiej na wsi. Lecz lekarz musi mieć do swej dyspozycji samochód, no i też znośne drogi, aby mógł do poszczególnych ośrodków szybko dojechać w dnie przyjęć, oraz też w razie potrzeby — i w każdym czasie.
Natomiast wydaje mi się zupełnie nie celowym rozbijanie ośrodka zdrowia na poszczególne stacje, a więc stacja opieki nad matką i dzieckiem, stacja przeciwgruźlicza, stacja przeciwjaglicza itp. Dotykamy tu znowu zagadnienia specjalizacji.
Uważam, że lekarz na prowincji bezwzględnie musi znać całokształt medycyny, nie zaś rozdzielać swą wiedzę na poszczególne działy. Zresztą takie rozbijanie ośrodków zdrowia na poszczególne stacje jest już niecelowym dlatego, że każda stacja wymagać będzie oddzielnego lokalu, co niesłychanie by podrożyło sprawę opieki lekarskiej na wsi. Poza tym — jeśli wszystkie te stacje prowadzić ma tylko jeden lekarz — to zamiast 3 godzin tygodniowo na godziny przyjęć w ośrodku ogólnym będzie on musiał poświęcić dużo więcej czasu na pracę w każdej poszczególnej stacji zoddzielna.
Takie rozbicie ogólnego ośrodka zdrowia na poszczególne stacje może być celowe w Warszawie lub Łodzi, gdzie istnieje nadmiar lekarzy, a każdy z tych lekarzy ma znowu nadmiar czasu, co pozwala poszczególnym lekarzom specjalizować się bądź w chorobach dzieci, bądź w jaglicy, bądź w chorobach płuc. Lecz nasza wieś — narazie w ogóle nie ma lekarza, więc musimy dla wsi tworzyć ośrodki ogólno-lecznicze, a nie już z góry ośrodki te dzielić na poszczególne stacje specjalistyczne i przez to całą akcję podrażać i komplikować. Gdy z Boską pomocą nasza wieś będzie już miała zapewnioną dostateczną opiekę ogólno-lekarską, wtedy, być może będziemy mogli myśleć o zapewnieniu jej dodatkowej opieki specjalistycznej. Lecz nie czas, by już teraz szyć ubranie na wyrost.
Jeśli porównać sprawę opieki lekarskiej do sprawy oświaty i nauczania — to można powiedzieć, że podobnie jak miliony dzieci wiejskich nie ma możności nauczenia się czytania, pisania i rachunków, tak też miliony wieśniaków nie ma możności korzystania z opieki lekarskiej.
Hasłem dnia w szkolnictwie musi być dziś — każdemu dziecku zapewnić naukę w szkole powszechnej.
Hasłem dnia w lecznictwie społecznym — każdemu choremu zapewnić opiekę lekarską.