Strona:Pamiętniki lekarzy (1939).djvu/306

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ponieważ przekracza to najzupełniej wszelkie możliwości jednego, choćby najgienialszego lekarza — przeto koniecznym było podzielić medycynę na szereg specjalności i dlatego też chirurg wspaniale operuje, laryngolog znowu doskonale i wprawnie wycina narośla, i migdałki, okulista leczy choroby oczu, a neurolog choroby nerwów. Wszyscy specjaliści opanowują szereg specjalnie skomplikowanych metod badania, a jednocześnie potrafią specjalnie biegle stosować te lub inne metody lecznicze. Jednak podstawą lecznictwa musi pozostać lekarz ogólnopraktykujący, który w szczególnie skomplikowanych przypadkach może przekazać chorego do specjalisty dla dokonania takich czy innych badań (np. prześwietlenie, oglądanie wnętrza pęcherza moczowego lub żołądka itp.), potrzebnych do ustalenia rozpoznania choroby.
Gdy dostatecznie rozpoznanie choroby jest już ustalone i pewne, wówczas lekarz ogólnopraktykujący ustala wytyczne dla leczenia choroby i znowu, gdy leczenie jest tego rodzaju, że wymaga interwencji specjalisty — każdy sumienny lekarz domowy — ogólnopraktykujący skieruje chorego do lekarza specjalisty dla wykonania tych czy innych zabiegów.
Tylko przy takiej współpracy specjalisty z lekarzem ogólnopraktykującym chory ma pewność, że myśli o jego zdrowiu dwóch fachowców — z tych jeden obejmuje swą wiedzą całokształt jego organizmu, drugi natomiast — lekarz specjalista — ma zakres wiadomości węższy — obejmuje swą wiedzę tylko pewną dziedzinę medycyny — właśnie tę, do której, należy cierpienie dręczące chorego, lecz za to wiedza specjalisty w dziedzinie tyczącej chorego jest specjalnie gruntowna i głęboka.
Lecz podobnie jak z melodii wygrywanej przez basistę z orkiestry nic nie można sądzić o całym utworze, tak też lekarz specjalista, znający choć co prawda gruntownie, lecz jeden tylko narząd organizmu — nie może i nie powinien samodzielnie decydować o leczeniu chorego — gdyż może przeoczyć zmiany chorobowe, wkraczające poza zakres jego specjalności, a przez to skierować leczenie na fałszywe tory — przynosząc niepowetowane szkody dla chorego.
Dlatego też i z tego powodu uważam wolny wybór lekarza w lecznictwie społecznym za hasło sprzeczne z istotnym interesem chorego. Każdy chory — kierując się najzupełniej błędnym przesądem o wyższości lekarza specjalisty nad zwykłym lekarzem ogólnopraktykującym — szukałby przede wszystkim porady lekarskiej u różnych specjalistów, dobierając sobie tych zresztą zupełnie nieodpowiednio. Tak więc kobieta nerwowa z powodu tyłozgięcia macicy — uda się do neurologa, który w niczym pomóc jej nie będzie mógł. Chory na nerki uda się do okulisty z wynikiem jak już opisałem poprzednio.
Człowiek chory na serce, a mający z tego powodu duszność — uda się do specjalisty chorób płuc i tak dalej mnożyć można przykłady do nieskończoności.