Strona:Pamiętnik Adama w raju.djvu/39

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.



    — Panie Wopiagin! Oskarżony pan jesteś o to, że w dniu 17 czerwca roku bieżącego, ukrywszy się w krzakach, podpatrywałeś pan kąpiącą się nago kobietę... Czy przyznajesz się pan do winy?
    Pan Wopiagin uśmiechnął się tak, że ledwie to można było dostrzec pod jego wspaniałymi, puszystemi wąsami, a zrobiwszy pełen szczerości, prostoduszny wyraz twarzy, odparł z westchnieniem:
    — Cóż robić... przyznaję się! Jednakowoż mam na usprawiedliwienie łagodzące winę okoliczności...
    — Aha... Doprawdy? Opowiedz-że nam pan tedy, jak się rzecz miała...
    — Wyszedłem 17 czerwca z domu z fuzją, wczesnym rankiem, a nawałęsawszy się bez miary do samego obiadu, zbliżyłem się ku rzece.
    Czując znużenie, wybrałem ocienione miejsce, usiadłem, wyjąłem z torby wędlinkę oraz koniaczek i począłem przegryzać... Naraz zwracam się twarzą ku wodzie — i widzę, że tam, koło brzegu, po drugiej stronie kąpią się jakieś trzy kobiety... Z nudów (spożywając równocześnie śniadanie, na co zwracam uwagę prześwietnego sądu!) — począłem się im przyglądać.
    — To, żeś pan równocześnie spożywał śniadanie, nie umniejsza wcale pańskiej winy! A teraz po-

    35