Strona:Pamiętnik Adama w raju.djvu/130

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


i nie można go było porozlewać; a sam wiesz przecie, że nowe wino nie przechowuje się w starych worach.
„Widziałem jak pomieszały się z sobą wszystkie narody ziemi, jak połączyły się wszystkie religje, zniknęły wszystkie prawa i zwyczaje; wyschły pradawne źródła, powstawały nowe; odrodziła się cała mądrość przeszłości. Był to wielki czas; rodzaj rósł, ale poszczególne jednostki ginęły; jedną z nich byłem — ja!
„Jak żyć“? — zapytasz. — Jakie mieć poglądy, do jakiej partji należeć, słowem, jak postępować? Wielu ludzi potrzebuje dużo czasu, by módz połapać się w samych sobie, owoż i ja myślę, że wreszcie znalazłem swą nić przewodnią:
Należy pracować dla swego kraju, nie zapominając wszakże, że jest się obywatelem całego świata; a zatem: nie trzeba być ani zgorzkniałym patrjotą, ani pochlebcą!
Trzeba służyć tej sferze, w której przyszedłeś na świat. Jeśli urodziłeś się w sferze niższej, to nie wypada ci naśladować jaśniepanów; ale jeśli jesteś pisarzem, czy artystą — to musisz żyć poza sferami, poza stanami, poza partjami, a jednakowoż bronić interesów swej braci profesjonalnej, poszukiwać sprawiedliwości, iść za porywem swego talentu! Jako pisarz, masz prawo igrać myślami, eksperymentować z punktami widzenia, poddawać eksperymentom poglądy, nie krępując się niczem, albowiem wolność — to powietrze dla poety! Przeto