Strona:Pamiętnik Adama w raju.djvu/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


I oto wyjechał do Upsali. W lecie znowu powrócił na dziedziniec kościelny i zastał ją jeszcze bardziej ładną. Trzy razy była dlań taką ładną. Dopiero czwarty raz, niestety, stała się bledszą. Brzeżki nozdrzy jakby nieco poczerwieniały, piersi zaś jak gdyby stały się mniejsze...
Kiedy nadeszło szóste lato, poczęła przyjmować żelazo, a siódmego pojechała do wód, do kąpieli. Ósmego — zaczęły ją boleć zęby i stała się bardzo nerwową. Włosy straciły swój blask, głos stał się szorstkim, ochrypłym, piersi zapadły, na nosie ukazały się czarne plamki. Chód ociężał, lica pożółkły. W zimie dostała gorączki nerwowej, tak że trzeba jej było ostrzyc włosy. A kiedy włosy wyrosły, to miały już zupełnie inny kolor — popielaty. I oto, zakochał się był w złotowłosej czternastoletniej dziewczynce (jak twierdził, nie znosi brunetek!), a ożenił się z dwudziestoczteroletnią kobietą z popielatemi włosami...
Jednakże kochał ją bardzo. Miłość jego nie była już tak burzliwą jak przedtem, była więcej spokojną i łagodną, i nic nie mąciło ich szczęścia w małej, górskiej mieścinie. Przyszli na świat jedno za drugiem dwaj chłopcy, acz małżonek pragnął mieć dziewczynkę. Wtedy przyszła na świat mała jasnowłosa dziewczynka.
Była ona źrenicą w oku ojca...
Podrósłszy, zaczęła być podobną do swej matki. Mając lat ośm, stała się zupełnie taką samą, jaką

116