Strona:PL Zygmunt Krasiński - Moja Beatrice.djvu/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 44 —

A jaki pyszny — jaki pan — jak świeży!
Jaka wiośnianość na skrzydłach mu leży —
W niéj skonać pragniesz, w niéj chcesz ukojenia —
Wtém znów się wszystko w mgnieniu chwilki zmienia,
Nie mogłeś umrzeć, odetchnąć — tam zostać
Gdzie śmierć ci życiem — życie co ci zgonem
Rwie się już daléj w inną świata postać —
I tyś jak dzieckiem znów osieroconém!
I płaczesz — płaczesz szlochami krwawemi,
Żeś nie mógł chwili przytulić do siebie,
Żeś nie mógł chwilkę zatrzymać na ziemi,
Żeś widział niebo — lecz nie postał w niebie!
Ach! czas jest gorżki — ach! czas jest okrutny!
I człowiek w czasie żyjąc — żyje smutny.