Strona:PL Zuzanna Ginczanka - O centaurach.djvu/16

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    karbon nasyca ziemię węglowo kamienną miazgą —
    — i widzi on, że jest dobrze wilgotnym płazom i gwiazdom.
    Żelazo tętni najkrwiściej
    fosfor tęży się w piszczel — —
    — a on śpiewającem powietrzem w fujarki kraterów gwiżdże.

    3
    Na początku było niebo i ziemia
    i jelonki
    i jelenie płowe.
    No a dalej bieg się odmienia:
    oto
    ciało
    stało się
    słowem.

    4
    Kiedyś pod wonnym aniołem dorodny drżał rododendron,
    skrzypiały chrzęściły skrzypy wielkie i rosłe jak new-york.
    W Koninie, Brześciu i Równem
    na skwerkach
    stokrotki więdną
    i policjanci