Strona:PL Zola - Doktór Pascal.djvu/498

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

I ciągnął dalej głosem stłumionym. Natychmiast poczuł doskonale, że ruchy serca słabną, a kurcze stają się zbyt powolnemi. Zamiast wyrzutu krwi zdrowej, przez aortę płynie jedynie śluz czerwonawy. Z tyłu, żyły nabrzmiały krwią czarną; duszenie wzrasta w miarę, jak przyspiesza bieg owa pompa, która reguluje funkcyonowanie całej maszyny. A po zastrzyknięciu, mimo cierpienia, śledził uważnie stopniowe ożywienie się organu, który pobudzono do ruchu istnem uderzeniem bicza, usuwając krew czarną z żył i na nowo wlewając siłę w arterye z pomocą krwi czerwonej. Przesilenie atoli wróci, jak tylko ustanie działać skutek mechaniczny zastrzyknięcia. Mógł nawet z góry przepowiedzieć, za ile minut to nastąpi. Dzięki zastrzykiwaniom, będą jeszcze trzy ataki. Trzeci zabije go; umrze on o godzinie czwartej.
Potem głosem coraz to słabszym i słabszym, z zapałem wychwalał dzielność serca, tego uporczywego robotnika życia, pracującego bez przerwy, w każdej sekundzie istnienia, nawet podczas snu, gdy tymczasem inne organa, rozleniwiałe, wypoczywają.
— Ach! dzielne serce! jak ty po bohatersku walczysz!.. Co za odwaga, co za męstwo nigdy niezmęczonego muszkułu. Zanadto kochałoś, zanadto pukałoś i dlatego teraz jesteś złamane, moje serce dzielne, choć nie chcesz umierać, lecz z wysiłkiem pragniesz bić i nadal.
Pierwszy z zapowiedzianych ataków wnet się pojawił. Pascal tym razem jeszcze wyszedł zwycięsko, lecz już był zdyszany, zmieszany, mówił z trudnością.