Strona:PL Zola - Doktór Pascal.djvu/462

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

żając ją za motor jedyny, dobrodziejkę i pocieszycielkę, musiałby teraz przyjść do wniosku, że cały świat przedewszystkiem kładzie nacisk na to, aby kochać i być kochanym?
Chwilami zamyślał się głęboko i ustawicznie rozważał swoją nową teoryą o równowadze sił, którą chciał oprzeć na zasadzie, że wszystko, co człowiek otrzyma z zewnątrz w postaci wrażenia, musi znowu oddać na zewnątrz w postaci ruchu.
Cóż to byłoby za życie prawidłowe, pełne i szczęśliwe, gdyby można było żyć całą piersią, niby maszyna, odbywająca regularnie swe ruchy, zwracająca w postaci siły to, co spaliłaby pod formą materyału opalowego, przywracająca sobie samej wciąż i siłę i piękność dzięki ruchowi wspólnemu, tudzież logicznemu wszystkich swoich części składowych! Widział tam taką samą ilość pracy fizycznej, co i pracy umysłowej, tyle uczuciości, co i pierwiastku rozumującego, równą zdolność do funkcyj płciowych, jak i do funkcyj mózgowych, bez jakiejkolwiek i kiedykolwiek przewagi bądź z jednej, bądź z drugiej strony, ponieważ przewaga jest w gruncie rzeczy brakiem równowagi, a więc i chorobą.
Tak, tak! zaczynać życie i wiedzieć zaraz, jak żyć, kopać ziemię rydlem, badać świat, kochać kobietę, dążyć i dojść do doskonałości ludzkiej, do przyszłego raju powszechnej szczęśliwości dzięki trafnemu zużytkowaniu całej istoty swojej, ach! cóż za piękny testament zostawiłby po sobie lekarz-filozof.
I ten sen właśnie nieuchwytny, ta teorya przeczuta raczej, niż sprawdzona ostatecznie napełniła go goryczą,