Strona:PL Zola - Doktór Pascal.djvu/162

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Tak, miałem pewne skrupuły... Nie dlatego to robiłem, abyś była dziewczyną nieświadomą jak inne, gdyż pozwoliłem ci poznać wszystko, co dotyczy płci... Wierzę, że jest to tylko złem dla natur złych, do których ty nie należysz. Ale myślałem sobie... po co cię zanurzać zbyt wcześnie w tem morzu strasznych prawd ludzkich?.. Oszczędzałem ci więc historyi rodziny naszej, która jest historyą taką samą, jak historya innych rodzin, jak historya ludzkości całej: wiele złego i wiele dobrego...
Zatrzymał się chwilę, jakby się chciał utwierdzić w postanowieniu swojem, już teraz spokojny i pełnią energii swej ożywiony.
— Masz dwadzieścia pięć lat.. powinnaś wiedzieć!.. A zresztą istnienie nasze wspólne dalej niemożliwemby było... Ty sama żyjesz i mnie sprawiasz życie nieznośne porywami swojej wyobraźni. Żyjemy jakby pod uciskiem zmory jakiejś... niech istota rzeczy, jakkolwiek nikczemną być ona może, przedstawi nam się cała w swej nagości. Może być, że cios, jaki ci to zada, zrobi z ciebie kobietę taką, jaką być powinnaś... Weźmiemy się do uporządkowania tych akt i przejrzymy je, przeczytamy razem... będzie to okrutna lekcya życia!..
Gdy ona nie ruszała się z miejsca, dodał szorstko:
— Trzeba, żeby nam było widno, zapal jeszcze te dwie świece, które tam stoją.
Potrzeba światła go ogarnęła, chciałby był olśniewającego blasku słonecznego; zdawało mu się, że te trzy świece jeszcze nie oświetlają dostatecznie, poszedł więc do swego pokoju i przyniósł stamtąd dwa kandelabry