Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/241

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ponurość z twarzy precz,
Chociaż mu obcym blask;
Dał znak, podniosłszy miecz,
I nagle ucichł wrzask:

„Wy, coście z podłéj krwie,
Lecz duch odwagi lwiéj.
A w każdym zacność tchnie,
Paść na kolana mi!”

„Ot szlachtę wziął już czart,
Zmłócony wszelki snop,
A od niéj więcéj wart,
Niejeden tu z was chłop.”

Wam, coście męstwem w świat,
Zdołali postrach nieść,
Rycerstwa zmietli kwiat,
Rycerską daję cześć.”


PL Z obcego Parnasu (antologia) page0098.jpg