Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/167

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I duch swobodny za związkiem goni
Czarownych dźwięków uczuć i dum,
I spokój w sercu mojem najszczerszy:
Piszę, a pióro na miejsce słów,
Obok w połowie skończonych wierszy,
Już nie rysuje nóżek i głów;
W zgasłym popiele iskra nie trzaśnie.
Smutno, a jednak łez niéma już,
I wkrótce, wkrótce zupełnie zgaśnie
Ostatni w duszy ślad życia burz.
Wtedy to wezmę się do powieści,
Co będzie miała pieśni z trzydzieści.


LIV.

O téj powieści już myślę planie,
Jakieby imie bohater miał;
Ale tymczasem, ot niespodzianie,
Pierwszy romansu skończyłem dział.
Wszystko a wszystko przejrzałem ściśle,
Wielebym błędów sam wskazać mógł;
Lecz ich poprawiać wcale nie myślę,
Chętnie cenzurze zapłacę dług;
Płód, jaki dały myśli zasiewy,
Na pastwę moim zoilom dam.
Idźże więc śmiało na brzegi Newy,
Nowozrodzony tworze, idź tam,
I zarób ojcu twojemu sławę,
Pociski, krzyki, zdania koślawe.


PL Z obcego Parnasu (antologia) page0210a.jpg