Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/153

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Dywanów puszek pod waszem tchnieniem;
Niedawno jeszcze jam dla was żył,
Gardziłem sławą i uwielbieniem,
O ziemi ojców animem śnił!
Znikło młodzieńczych mych lat marzenie,
Jak na murawie wasze stąpnienie.


XXIX.

I biust Dyany, oblicze Flory,
Mają, co prawda, powaby swe;
Jednak to pewna, że Terpsychory
Nóżka najbardziéj czaruje mnie;
A tak zachwyca ona me oczy,
Że, śród rozkosznych marzenia dum,
Widzę świat jakiś w okół uroczy,
Tajnych rozkoszy powabny tłum.
Czyli pod stołu obrusem ginie,
Lub gdy się w tańcu unosi w krąg,
I w zimie lubię ją przy kominie,
I na murawie wiosennych łąk,
Lub gdy błyszczącą przechodzi salę,
I na nadmorskiéj z granitu skale.


XXX.

O, gdybym nieraz przed morską burzą
W maleńką falkę zmienić się mógł,
Gdy się bałwany na brzeg wynurzą,
Żeby z miłością u jéj paść nóg