Strona:PL Z bratniej niwy.djvu/118

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Mąż ten, rzekł Urjel, gdym go zbudził, z trwogi
Tulił się do mnie, obejmował nogi...
Tu, nagle Adam pada na kolana
I woła głośno przed obliczem Pana:
— O Ty, co pomnisz z Ewą życie moje
Panie Wszechwładny! nie pragnij mej zguby!
Drżę cały, blednę, nie dziw, gdyż się boję,
Byś mi nie kazał z nią ponowić śluby!...