Strona:PL Wyspiański - Warszawianka.djvu/54

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ta chmura w śpiewie płynąca. — —
O patrz, przez śnieżną sieć,
w górze, w promieniach słońca! — — —
Leć orle, orle leć — !!

CHÓR
(Wojsko, popod oknami przejeżdżające)

»Leć nasz orle w górnym pędzie,
Sławie, Polsce, Światu służ«

MARYA

Serce moje martwieje,
zbudź moje serce, —
siostro.... serca nie czuję. — —
Daj rękę — oto martwota. —
Wołaj, krzycz,...
przywróć mi czucie. — —
Ręce moje sztywnieją.
Myśl, myśl skrzepła się w lody
— — — — — — — — — — —
Co widzę? Czego chciałam, — ? —
Szłam z Nią w zawody;
przeklętej nie strzymałam:
moje serce w dłoń zimną ujęła,
jako kwiat mię zwarzyła i zgięła.

(siostra ją wiedzie ku pokojom z prawej)
CHÓR
(Wojsko, popod oknami przejeżdżające)

Leć nasz orle w górnym pędzie,
Sławie, Polsce światu służ
— — — — — — — — — — —