Strona:PL Wyspiański - Warszawianka.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wzrasta wolumen, traitement polityki,
polowych działań, taktyka, brawura,
jaką kiedy w boju
stosować należało; — po szkodzie, jako zawsze;
będzie można rozmyślać nad nią w czas pokoju, —
już widzę: jak się księgą błędów przyszłość pieści,
gdy zasiędzie spłakana czytać, zdarta z części;
po wojnie — jutro.

SKRZYNECKI

Generał nas satyrą mierzy, godząc trafniej,
niż dyktatorską dłonią w myśl spraw narodowych

CHŁOPICKI

Satyrą trafnie kłóty, sok trucizn surowych
wszczepiłem sobie w krew i krew się burzy

SKRZYNECKI

Znam ją zdawna, — niech jeno dłoń krajowi służy

MARYA i ANNA (grają i śpiewają)

»Oto dziś dzień krwi i chwały,
oby dniem wskrzeszenia był;
w gwiazdę Polski orzeł biały
patrząc, lot swój w niebo wzbił
a nadzieją podniecany,
woła na nas ze wszech stron:
powstań Polsko........«
(ogólne poruszenie; przerywają wołaniami, nucą półgłosem; śpiew panien ginie w zamieszaniu wykrzyków; po chwili znów słychać:)

MARYA i ANMA (śpiewają)

»powstań Polsko, skrusz kajdany,
dziś twój tryumf, albo zgon.
— — — — — —