Strona:PL Wyspiański - Warszawianka.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


(— gdy się ucisza:)
MARYA (do Anny)

— — — — — — — — — —
Odbiegł, — mnie groza opadła i lęki; —
siadał na koń, — gdym właśnie ku oknu podeszła; —
świt był szary, — — snać dostrzegł sukienki
mojej białej,
bo zwrócił ku mnie głowę i rękę do piersi
przycisnął, — razem z tymi był, którzy najpiersi
odjeżdżali; wiedz, że sam generał
znaczył mu posterunek; wyznał mi, — to dowód
niezwykłego uznania,..

ANNA

Ale jakiż powód
mógł zajść, bieżyć tak szybko od nas,
gdy inni wszyscy są jeszcze tu razem

MARYA

Chciałam, by się odznaczył

ANNA

Twoim więc rozkazem?...

MARYA

Nie nazywaj rozkazem, czego pragnie dusza.
Pragnę dlań Sławy; — lęk mnie przed Losem zejmuje;
muzykę Szczęścia oddala i zgłusza.
Niepokój cienie swe nademną snuje.
— — — — — — — —

MŁODY OFICER (do Chłopickiego).

...........
Ja się kocham w młodszej,
w blondynce tej, panie generale