Strona:PL Wybór poezyi Mieczysława Romanowskiego. T. 2.djvu/121

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ty chwycisz serce. — Taka twoja droga,
A każda droga wytknięta od Boga.““
Dziś, Basiu moja, rozumiem tę wróżbę:
Ta dłoń, nie serce, u króla ma służbę. —
Sztajn krwi chce waszej, więc się dłoni zbędę,
Utnę, a w waszej krwi kalać nie będę;
I wyratuję cię stąd, choć bez dłoni,
Z krwi i płomieni.“

„A niech Bóg was broni!
Krzyknęła Basia — mówcież, co się stało?“
I miecz mu rączką zasłoniła białą.

„Przebaczǃ — rzekł Oskar rzewnie, — przebacz miła!
Basia mię kocha?!“ ona się spłoniła
I milczy, ale słowom jego rada,
Oczkami stokroć „kocham“ odpowiada.
On dłoń jej chwycił i ścisnął gwałtownie:
„O, ja cię, Basiu, kocham niewymownie!
Tyś moją; cóż król? jam jak król bogaty,
I możny jako król mój, a te szaty
I barwy, choć są służalca znamieniem,
Wiem, droga, żem je tem wdziewał ramieniem,
I tem ramieniem znów je zedrzeć mogę.