Strona:PL Wybór poezyi Mieczysława Romanowskiego. T. 2.djvu/028

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A wojsko wierzy, że stąd prostsza droga
Łzom i modlitwom i duszom do Boga.

Mszę rozpoczyna mnich, ojciec Gaudenty,
Biały jak gołąb, w oczach zapał święty...
„Et iltroibo ad altare Dei...“
Chryste, sztandarem bądź naszych kolei!“
Modli się wiara... „a trzymaj w nadziei!...
„My do stóp Twoich bisurmana złożym!“
A starzec klęka przy ołtarzu bożym,
Na licu uśmiech, broda srebrnowłosa,
Oczy zwrócone w błękitne niebiosa,
W całej postaci jakaś tęskność błoga,
Jakby się dusza stęskniła do Boga.

Dziwne też o nim w obozie posłuchy...
Mówią, że w nocy doń spływają duchy,
Że czyta przyszłość, a są, co widzieli,
Jak rozmawiali z Gaudentym anieli...
Wieść nawet często słyszana od wroga,
Że ten kapucyn ma łaskę u Boga.
Wojsko go kocha, on im wzajem płaci,
Kocha ich wszystkich jak dziatwę, jak braci...
W bój z nimi idzie, przed bojem spowiada,
Więc od lat wielu sercami ich włada...

Cisza w powietrzu wśród polnej modlitwy...
Żelaźni ptacy nim pomkną na bitwy,