Strona:PL Wybór poezyi Mieczysława Romanowskiego. T. 1.djvu/215

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


SAVANNAH.

Obozem hufce stanęły na błoniach
Spocząć; Pułaski poglądał na morze,
Złote się gwiazdy migotały w toniach,
I rubinowe kąpało się zorze;
Fala za falą wstawała z zwierciadła,
I szła i do nóg wodzowi się kładła.

Koń jego trawę pasł nad morskim brzegiem
I strzemionami dzwonił, idąc błonią:
Tak mu bywało, gdy stawał noclegiem
W Polsce; po siołach na pacierze dzwonią,
A z pól wracali do chat robotnicy
Na sen, pod skrzydła Maryi dziewicy.

We dworach ołów topiono w kominach,
Lub spisywano gwałtów protestacye;
Matki w ukryciu płakały po synach,
Co poszli ginąć za Konfederacyę.
Na przyzbach dumy śpiewali Kozacy,
Po lipach na noc zasiadali ptacy.