Strona:PL Wybór poezyi Mieczysława Romanowskiego. T. 1.djvu/082

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Więc każdy piorun, co grzmi i zapala,
Witam jak brata na niebios lazurze;
Orła każdego co powraca zdala,
Pytam, ile jest gromów w czarnej chmurze,
I drżę, gdy ptak mię pomija w milczeniu,
Bo nam na gromy długo czekać może,
Bo bez piorunów w takiem utrapieniu
Straszno mi, Boże! —

Potem szarpany bolem i skrwawiony
Rzucam się w błękit, aby mię obwinął;
Bo wówczas czuję, żem anioł strącony,
Co stał na straży — a Tyś go pominął,
I rad bym stanął tak przed Twe oblicze,
Któreś Ty ukrył po za słońca... zorze...
A niebo wiecznie zimne, tajemnicze...
Straszno mi, Boże!

10 grudnia 1858.