Strona:PL Wybór poezyi Mieczysława Romanowskiego. T. 1.djvu/017

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


jącą tylko z wiatrem wieczoru ku tym, których dusza pała... Młodziutki marzyciel ukochał przeszłość Polski i wcześnie pewnie dusza chłopięca drgnęła pragnieniem, aby dorównać tym, którzy śpią pod kurhanami. Wskrzesić to, co martwe legło, miłością serca płonącego ocucić zmrożony sławy kwiat! Z przeszłością spłynęła się w sercu przyszłość. Zrazu przyszłość własna: czyny wielkie, bohaterstwo, zmartwychwstałe; a za nią i przyszłość tej której duch sieroco witał go u mogił.
Zrealizowanie marzeń nadeszło niebawem. Był uczniem klasy czwartej w gimnazyum stanisławowskiem, kiedy z wiosną narodów dreszcz nadziei przeszedł po duszach polskich. Rok 48-my obudził z drętwoty Galicyę, zakołysały się myśli, zabiły serca, ręce sięgnęły po broń. Młodziutki uczeń wybiegł ze szkoły, piechotą ze Stanisławowa rzucił się ku wiosce rodzinnej, u nóg rodzicom leżał, zaklinał i płakał, póki nie wybłagał pozwolenia, by iść do szeregu. Rozwiały się rychło wiośniane ma-