Strona:PL Wybór poezyi Mieczysława Romanowskiego. T. 1.djvu/014

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


lestu i zgasną. Są twórcy, za którymi wlecze się cień grobu, a z nim poczucie tymczasowości własnej, „My jak ptaki na wędrówce: dziś tu, jutro na placówce“. Jest w ich zbrataniu się ze śmiercią majestatyczny tragizm, ale i na wyżynach tragizmu niezrozumiała dla nizin pogoda. Oblubieńcom swoim śmierć nie kryje tajni zaglobowych, ich dusze bez lęku żeglują po czarnych nurtach wieczności.
Takim oblubieńcem śmierci został i Romanowski. Lecz on nie sięgnął myślą w jej otchłanie, jak nie sięgnął w głębie tajne romantyzmu. Jak tam w prostocie dziecięcej podjął się spełnić misyę pieśniarzy, tak tu z prostotą, jako twórca, przyjął świadomość przedwczesnego zgonu Skuł katechizm romantyczny z przeznaczeniem własnem i to mu dało pewność i odwagę. Bo nie chorobą, nie słabością objawiła mu się śmierć: przyszła doń od ducha, od życia, od miłości, której poświęcił swoją lutnię, i oznajmiła mu, że ma poświęcić i życie. Piękna, smutna dziewica