Strona:PL Wybór poezyi Mieczysława Romanowskiego. T. 1.djvu/011

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


syanicznej, która rodziła i myślicieli i poetów; kult kształtów minionych i pełne zapału kucie nowych, nieznanych; poetyczne marzenie, pełne wzgardy dla ziemi, i czyn konkretny na twardym granicie rzeczywistości; zemsta, nienawiścią dysząca, i cicha, anielska ofiara bez łzy. A wszystko się splata na skarbnicę bezcenną, barwi jak ogród zaczarowany, gdzie kwiatów myśli i owoców czynu, dziś jeszcze żywych, pełno. Europie szła jutrznia dnia nowego przez wiedzę, przez systemy, przez abstrakcye; Polsce spłynął nowy katechizm przez wieszcze usta. Dzień życia, rzeczywistość, dziś u nas ledwie dogania dale, osiągnięte przez poezyę; orna rola teraz dopiero zakwita złotym kłosem prawd, które lśniły się w kwieciu romantycznych ogrodów. Więc spojrzenie myśli, choćby najbardziej jutra spragnionej, ku kwietnikom romantyzmu, więc ślub ideologii najbardziej młodzieńczej z wczorajszem natchnieniem nie jest cofaniem się, jest pozostaniem na wysokości