Strona:PL Wells - Człowiek niewidzialny.djvu/198

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

było białą postać. Snąć jakiś staruszek spoczywał tam w śnie pogrążony. Kemp badawczo rozglądał się dokoła domu, szukając wzrokiem rewolweru, ale nie mógł go dostrzedz. Oczy jego wróciły do Adyego. Gra zaczynała się dobrze.
Nagle rozległo się dzwonienie i pukanie do drzwi frontowych; wzmagało się coraz gwałtowniej, ale stosownie do zalecenia Kempa, służba pozamykała się w swych izdebkach. Potem nastąpiła cisza. Kemp siedział spokojnie czas jakiś, następnie zaczął wyglądać ostrożnie przez wszystkie trzy okna po kolei. Potem zbliżył się ku szczytowi schodów i nasłuchiwał pilnie Uzbroiwszy się w pogrzebacz, udał się na zbadanie wewnętrznych rygli okien parterowych. Wszystko było w porządku i bezpieczne. Wrócił więc do belwederu. Adye leżał bez ruchu na ścieżce żwirowej tak, jak upadł. Drogą około willi przechodziła służąca i dwu policyantów.
Panowała głucha cisza. Troje ludzi zbliżało się niesłychanie wolno. Kemp zastanawiał się nad tem, co w tej chwili czyni jego nieprzyjaciel.
Nagle żachnął się. Z dołu doleciał go odgłos bitych szyb. Zawahał się i zszedł znowu na dół. Teraz zaczęło rozchodzić się po domu echo ciężkich uderzeń i łupania drzewa. Usłyszał tłuczenie szkła i wyraźny zgrzyt żelaznych rygli okiennych. Obrócił klucz i otworzył drzwi kuchenne. W tejże chwili okienice, potrzaskane w drobne kawałki, wleciały do środka pokoju. Kemp stanął przerażony. Rama okienna, z wyjątkiem jednego pręta poprzecznego, była jeszcze nietknięta, ale za to tylko maleńki ka-