Strona:PL Wells - Człowiek niewidzialny.djvu/173

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

człowieka za pożądane. Niewątpliwie niewidzialność umożliwiała nabycie ich, ale za to uniemożliwiała używania ich po uzyskaniu.
— Ale jakimże sposobem dostałeś się do Iping? — spytał Kemp, w chęci zniewolenia gościa do nieustannego mówienia.
— Udałem się tam w celu dalszej pracy. Miałem pewną nadzieję. Był to jednakże tylko projekt pomysłu. Żywię go do tej pory. Obecnie jednak jest to już idea kompletnie dojrzała. Sposób wrócenia do pierwotnego stanu. Sposób odrobienia tego, co zrobiłem. I to wtedy, kiedy mi się będzie tak podobało. Gdy wreszcie dokonam wszystkiego, mam zamiar działać niewidzialnie. I oto rzecz, o której pragnę obecnie głównie z tobą pogadać.
— Udałeś się wprost do Iping?
— Tak. Potrzebowałem tylko odzyskać trzy tomy notatek, książkę z czekami, rzeczy i ubranie, zamówić pewną ilość chemikalij, aby wypracować i urzeczywistnić tę moją ideę.. Obliczenia pokażę ci zaraz po odzyskaniu książek... I wtedy zacząłem na nowo. Przypominam sobie obecnie tę burzę śnieżną i tę trudność, z jaką udawało mi się uchronić mój kartonowy nos od rozmoknięcia...
— W końcu — powiedział Kemp — przedwczoraj, gdy cię odkryto, ty... o ile można sądzić z pism...
— Tak, istotnie, dopuściłem się przestępstwa. Czy zabiłem tego durnia, konstabla?
— Nie — powiedział Kemp — spodziewają się, że przyjdzie do siebie.
— No, to już jego szczęście. Całkowicia straci-