Strona:PL Wells - Człowiek niewidzialny.djvu/126

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

sprawia człowiekowi pewne zadowolenie. Otóż zabrałem się do roboty, jak Murzyn! Już po sześciu miesiącach pracy i rozmyślań, ujrzałem światło przez jedno z oczek siatki, światło oślepiające! Odkryłem ogólną zasadę barwników i załamania, formułę, wyrażającą w sposób geometryczny cztery wymiary. Głupcy ci zwyczajni ludzie, nawet nadzwyczajni matematycy, bo nie wiedzą, jakie znaczenie może mieć ogólna formuła dla badacza fizyki molekularnej. W książkach, w tych właśnie, które włóczęga mi ukradł, znajdują się rzeczy zdumiewające, cudowne! Ale nie była to jeszcze metoda, tylko idea, mogąca poprowadzić do odkrycia metody, przy której pomocy byłoby rzeczą możliwą, bez zmiany innych własności materyi, z wyjątkiem może w kilku wypadkach barwy, zmniejszyć stopień refrakcyi substancyj stałych i płynnych do stopnia załamywania się światła w powietrzu, tak dalece, jak tego cel praktyczny wymaga.
— Fiu! — świsnął Kemp. — To osobliwe! Ale nie pojmuję jasno... Rozumiem, że w ten sposób można zmienić cenny kamień, ale stąd do niewidzialności człowieka skok nadzwyczajnie wielki.
— Właśnie — rzekł Griffin. — Ale rozważ, iż widzialność polega na wpływie ciał widzialnych na światło. Pozwól, abym ci wyłożył elementarne fakty tak, jakbyś ich jeszcze zgoła nie znał. Wykład ten wyjaśni znaczenie mego odkrycia. Wiesz dobrze, że albo ciało pochłania światło, albo odbija je, albo wreszcie załamuje, lub czyni to wszystko razem. Jeżeli zaś ani odbija, ani załamujem, ani pochłania, to nie może samo przez się być widzialnem. Widzisz czerwone, nieprze-