Strona:PL Wells - Człowiek niewidzialny.djvu/109

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Pomyślawszy nieco, wziął syfon z whisky znowu i wrócił na górę, oglądając się wkoło i usiłując wyjaśnić sobie znaczenie tej plamy. Naraz spostrzegł znów rzecz zagadkową: klamka u drzwi pokoju była też splamiona krwią.
Spojrzał na własne dłonie: były zupełnie czyste; jednocześnie przypomniał sobie, że drzwi były otwarte, gdy wychodził z pracowni, a więc wcale nie miał potrzeby dotykania klamki. Natychmiast wszedł do pracowni, siląc się na spokój. Badając uważnie sprzęty, spojrzał na łóżko. Na kapie widniała kałuża krwi, a prześcieradło było podarte. Po jednej stronie pościel była wgnieciona, jak gdyby ktoś siedział na niej przed chwilą.
Nagle zdało mu się, że ktoś szepnął cichym głosem:
— Na Boga, to Kemp!
Ale dr. Kemp nie wierzył w tajemnicze głosy.
Stał, rozpatrując prześcieradło. Czy istotnie słyszał głos? Obejrzał się dokoła znowu, ale nie spostrzegł nic więcej nad zruinowaną pościel na łóżku Potem usłyszał wyraźny jakiś ruch tuż przy umywalce. Wszyscy ludzie, nawet wysoko wykształceni, zachowują pewne zabobonne wspomnienia. Jakieś niemiłe uczucie owładnęło Kempem. Zamknął drzwi od pokoju, podszedł ku tualecie i postawił na niej syfon wraz z whisky. Teraz spostrzegł zwinięty, krwawy bandaż lniany, zawieszony w powietrzu pomiędzy sobą a umywalnią.
Wpatrywał się w to zjawisko ze zdumieniem. Był to pusty bandaż... bandaż zwinięty i związany,