Strona:PL Wedekind - Przebudzenie się wiosny.djvu/048

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dopomódz. Z radością zajęłabym jej miejsce, żeby ją zwolnić choć na tydzień.

MELCHJOR.

Powinnoby się poprostu ojca jej zaskarżyć do sądu. Wtedy odebranoby mu dziecko.

WENDLA.

Mnie Melchjorze jeszcze nikt nie uderzył, — ani razu. Ja sobie nawet wyobrazić nie mogę, jak to bywa kiedy kogoś biją. Kiedyś sama się nawet wybiłam, żeby się przekonać co się też wtedy odczuwa. To musi być straszne.

MELCHJOR.

Wątpię, żeby się jakie dziecko w ten sposób poprawiło.

WENDLA.

W jaki sposób?

MELCHJOR.

Jeśli się je bije.

WENDLA.

Naprzykład tą witką! Uh, jaka giętka i cienka.

MELCHJOR.

Można nią do krwi zbić.