Strona:PL Wassermann Jakób - Ewa.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Marji Teresy i za memi drogiemi kobiecinami. Dalejże, otrząśnij się i jedź ze mną.
Krystjan potrząsnął głową:
— To nie dla mnie! — powiedział.
Twarz Crammona zapłonęła oburzeniem, a oczy jego rozbłysły.
— Nie dla ciebie? — zawołał — dobrze! Nie mogę ci dać do dyspozycji haremu sułtańskiego, ani raju proroka. Tedy zostawiam cię własnemu losowi i jadę sobie precz.
Krystjan uśmiechnął się, nie uwierzył bowiem. Ale nazajutrz, wielce wyraźnie zagniewany Crammon pożegnał go i wyjechał.

4.

Krystjan został w Christiansruh. Spadły obfite śniegi. Rok miał się ku końcowi.
Nie przyjmował nikogo i nie odpowiadał na zaproszenia przyjaciół. Święta Bożego Narodzenia miał spędzić u rodziców, w Wahnschaffeburgu, ale przeprosił i nie pojechał.
Christiansruh przeszło na wyłączną jego własność od czasu pełnoletności. Tutaj zgromadził wszystkie swe dzieła sztuki, plastyki, obrazy, minjatury, a zwłaszcza kolekcję tabakierek.
Handlarze przysyłali mu katalogi, a na znaczniejszych aukcjach miewał zawsze swego męża zaufania. Dawał mu zlecenia telegraficzne i niebawem otrzymywał tu puchar kryształowy, to serwis z meisseńskiej porcelany, to znów szkic węglowy van Gogha. Ale obejrzawszy nabytek, doznawał rozczarowania. Nie było to tak rzadkie i cenne, jak się spodziewał.
W ten sposób kupił raz Biblję z XVI wieku, druko-