Strona:PL Wacława Potockiego Moralia T1.djvu/138

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Kto mocniejszy, ten lepszy; publiczne intraty,
Nie kradzieżą, wydzierstwem idą na prywaty.
Rzekłbyś, związana miotła: kiedy się gromadą
Na sejm, na sejmik radzić o ojczyznie zjadą,
Że z niej wymiotą śmieci i wszytko, co wadzi;
Aż skoro przy swej który prywacie zasadzi,
I sejm i sejmik jedna rwie głowa pijana:
Rozsypie się w godzinę miotła źle związana.



Chyba żeby Boga na niebie nie było.


O, szaleństwo bezmierne, o, bezpieczność sroga!
Po swojej krzywdy pomście śmieć dowodzić Boga!
Nie widzi głupi, w oczu mając przykład jasny,
Że się on nie zaraz mści nad ludźmi swej własny,
A człeczej by się miał mścić zaraz wedle woli?
Nie wiedząc, nie od Boskiej ręki li go boli,
Jeśli abo doświadcza, abo za grzech karze,
Jako rodzicy dzieci, ucznie bakałarze,
Nie mścił się wielkiej krzywdy Dawid nad Semejem,
Że nań ciska kamienie, że go zwie złodziejem;
I owszem, gdzie cierpliwość niezwykłą pokaże,
Abisajemu, gdy go zabić chce, zakaże.
Nie pomsty wołać, ale skromnie raczy znaszać,
A z większych się plag Bogu pokornie wypraszać!
Niecierpliwość przyczyną tego grzechu szczera;
Gorzej grzeszy od dyabła, kto przez to zapiera
Boga na niebie: słusznie trzeba takich palić,
Lecz wszyscyśmy Łyszczeńscy, darmo się nam chwalić,
Że nie piórem tym tylko od niegośmy różni,
Ale całym żywotem gorzej nieostrożniej.