Strona:PL W klatce.djvu/316

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przy wzmiankach o nim, wszystko to utworzyło w wyobraźni jego zamęt obrazów, kręcących się wirem w myśli. To téż nieruchomym wzrokiem wpatrzył się w przestrzeń i zapomniał o stojącéj przed nim szklance z herbatą.
Przy każdém wspomnieniu o Karłowskim, czuł jakby przedsmak gorzkiego obudzenia się z pięknego snu.
Po kilku godzinach, gdy kukawka zegaru oznajmiała północ, Lucyan kończył list następującéj treści:
„Dawnom już nie miał wieści od ciebie, kochany Cypryanie, i piszę, aby cię zapytać, co się tam z tobą dzieje. Spodziewam się, żeś zdrów i wesół, jak zwykle, i serdecznie tego ci życzę. Ja tu w mieścinie mojéj exystuję, jak mogę, i nie jest mi tak znowu źle. Zobowiążesz mnie bardzo, jeśli, nie zwlekając, doniesiesz mi o sobie, boć przecie starymi jesteśmy przyjaciołmi, a dawne i dobre stosunki tak wrastają w serce, że czas i oddalenie zniszczyć ich nie mogą. Napisz mi naprzykład o tém, jak się skończyła historya twoja z ową panią Kameleon, którą się tak zajmowałeś w czasie bytności mojéj w Warszawie. Czyś znalazł tę kobietę, czyś ją poznał i zbliżył się do niéj? Oświadcz ode mnie pełne szacunku ukłony rodzicom swoim, a sam przyjm serdeczny uścisk ręki od przyjaciela twego — Lucyana.
P. S. Ale, ale, o mało nie zapomniałem ci donieść, że w strony nasze, a nawet w blizkie sąsiedztwo N.,