Strona:PL W klatce.djvu/224

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


działając na estetyczny smak i gorącą wyobraźnią jego, upoiło go na chwilę, jak opium; ale szybko otrząsnął się z tego odurzającego wrażenia i, zaczynając piérwszy rozmowę, rzekł, iż bardzo się cieszy, mogąc udzielić pani Warskiéj dobrych wieści o choréj, którą tak żywo zajmować się zdawała. W końcu dodał:
— Jeżeli niebezpieczeństwo stanowczo usunięte zostało, pani przyczyniłaś się w części do tego trafną radą, która uprzedziła moje przybycie.
— Podwójnie więc zadowolona jestem — odrzekła Klotylda. — Innych środków nie odważyła-bym się używać dla choréj, bez zatwierdzenia medycznego autorytetu, ale ten, jaki radziłam, wiedziałam z pewnością, że jest niezbędny i pomocny.
— Czyś pani studyowała medycynę? — z uśmiechem spytał Lucyan.
— Zawsze miałam szczególną predylekcyą do téj nauki. Kilkakrotnie już zamyślałam expatryować się do Anglii lub Ameryki i oddać się wyłącznie temu zawodowi; nigdym jednak nie wytrwała w zamiarze i skończyło się na tém, żem nie opuszczała żadnéj sposobności słuchania kursów publicznych medycyny, oddając się przytém z wielkiém zamiłowaniem naukom przyrodniczym, które są jéj podstawą.
Lucyan przypatrywał się jéj już nie tylko z zajęciem, ale i z ciekawością.