Strona:PL W klatce.djvu/125

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dy, to jakiekolwiek są błędy umysłu jego, znajdą one przebaczenie u Tego, który sam jeden tylko błądzić nie może.
— Zapewne; to téż przebaczanie sobie wzajemne i poszanowanie opinii każdéj jednostki, jest najpożądańszym, a zarazem najtrudniejszym do osiągnięcia szczytem rozumu ludzkiego.
— Szczytem miłości, powiedz Lucyanie, miłości, tchnącéj z każdego wyrazu Chrystusowéj nauki, któréj ludzkość pochwyciła formę, a treści dotąd jeszcze w życie wprowadzić nie zdołała.
— Jeżeli, księże Stanisławie, mówisz, że poszanowanie opinii każdéj jednostki i przebaczanie jéj błędów, jest szczytem miłości, ja zawsze jednak dodam, że jest ona i szczytem rozumu. Boć każdy, kto zna władzę, jaką natura wywiera na ustrój społeczeństw i przebieg dziejów ludzkości, ten wié, że człowiek, jako jednostka, nie rozwija się pojedyńczo i oderwanie. Duch czasu, miejsca i okoliczności, rodzi ludzi i wielkich i miernych, i zupełnie nizkich duchem. Niejeden, który w pewnych okolicznościach mógł-by być mądrym i zacnym, pod naciskiem społecznym staje się złym lub ciemnym, i wzajemnie. Wola człowieka ogromną tu zapewne gra rolę i na niéj polega cały postęp ludzkości. Wszakże, zważywszy wszystko, co na niego wpływa, co go pociąga, odtrąca, popycha, krępuje, szczytem rozumu jest nie rzucać potępienia na błądzących, ale samo zło tylko po-