Strona:PL Władysław Bełza - Dla polskich dzieci.djvu/215

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Oczy się do niej
Zwróciły same,
I ucieszony,
Ujrzałem mamę!

Oparła rękę
Na mem ramieniu;
Jam duszą tonął,
W jej ócz spojrzeniu.
I nie zapomnę
Przez całe życie,
Żem w nich odnalazł,
Niebios odbicie.

A głos aniołka,
Szeptał mi w uszko,
Słowa, od których
Drżało serduszko.
I tak mi w duszy,
One przytomne:
Że nigdy, nigdy,
Ich niezapomnę.

Mówił, — że mama,
To gwiazdka, dzieci,
Co wciąż nad wami
Promienna świeci,