Strona:PL Władysław Bełza - Dla polskich dzieci.djvu/209

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Teraz prawda, czujesz sama,
Że ci znacznie lepiej:
Pozwól dziecię, niech spi mama,
Niech sen ją pokrzepi!

Gdyś ty spiąca, wnet mateczka,
Do snu ciebie tuli,
I układa do łóżeczka,
Nucąc słodkie luli.

Więc ci wdzięczną być wypada,
Irenko kochana;
Patrz jak mama twoja blada,
Jaka zatroskana.

Nawet Boże! patrz dziecino,
Com dostrzegł w półmroku:
Dwie łzy srebrne zwolna płyną
I świecą w jej oku.

Ona i w tej chwili błogiej,
Wciąż o tobie marzy!
Czy nie widzisz, ile trwogi,
Przebija w jej twarzy?

A ty biegać chcesz filutko,
Bo ci smutno samej...
Cyt! — na palcach chodź cichutko,
Nie budź, nie budź mamy!



Dla polskich dzieci page0209.jpg