Strona:PL V Hugo Rok dziewięćdziesiąty trzeci.djvu/352

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

dałam właśnie róże, a teraz przychodzę przypatrzeć się dzieciom. Co wy tu robicie?
Pszczółka to jak gosposia: łaje i śpiewa zarazem:
Dopóki tam pszczółka bawiła, dzieci nie spuszczały jej z oka.
Pszczółka zwiedziła całą bibliotekę, przepatrzyła wszystkie zakąty; latała sobie jakby była we własnym ulu; skrzydlata i melodyjna, zwiedziła wszystkie szafy jedną po drugiej, przyglądając się przez oszklenie tytułom dzieł, jakby była kiedyś duchem.
Ukończywszy swój przegląd, odleciała.
— Poleciała do domu — zauważył Janek.
— To robak — rzekł Alanek.
— Nie, to mucha — odparł Jasio.
— Musia — dodała Jurcia.
Teraz Alanek dostrzegł na ziemi kawałek sznurka z węzłem na jednym końcu; wziął drugi jego koniec za pomocą palca wielkiego i wskazującego, zaczął nim wywijać w powietrzu i patrzył na to młynkowanie sznurka z głęboką uwagą.
Jurcia ze swej strony stała się znów czworonożnem zwierzątkiem i podróżując po podłodze tu i owdzie, odkryła jakiś szanowny wiekiem fotel wypolstrowairy, zjedzony przez robaki i z którego różnemi dziurami wyłaziło włosie. Zatrzymała się przy tym fotelu, rozprzestrzeniła dziury paluszkiem i z zestrzeloną bacznością wyciągała włosy.
Nagle podniosła palec, co miało znaczyć: — Słuchajcie.
Dwaj bracia także obrócili głowy.
Daleki i nieokreślony łoskot rozległ się zewnątrz; prawdopodobnie obóz oblegających wykonywał jakiś ruch strategiczny w lesie. Konie rżały, biły bębny, toczyły się wozy, żelaztwo szczękało, trąby wojskowe brzmiały, nawołując i odpowiadając sobie; zmieszanie rażących uszy odgłosów zlewających się we wła-