Strona:PL Upominek z prac Stanisława Jachowicza.djvu/008

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


żek, starał się usilnie zastąpić to, czego mu nie dawała szkoła.
Po ukończeniu nauk, w 22gim roku życia, przeniósł się do Warszawy. Zrazu pracował tu jako urzędnik, lecz serce ciągnęło go do dzieci, między dzieci, więc już wkrótce, czyniąc zadość upodobaniu własnemu i za radą przyjaciół, porzucił swój urząd, obierając skromny zawód nauczycielski.
Na tem mozolnem polu pracował odtąd Jachowicz do ostatniej prawie chwili życia z zamiłowaniem i niezmordowaną wytrwałością. Słodki i ujmujący sposób udzielania nauk, przytem gruntowne wykształcenie, jednały mu serca uczniów i uczennic. Dzieci lgnęły do niego, chwytając skwapliwie każde jego słówko, każdą przestrogę. Wiele rodzin zamożniejszych ze wsi sprowadzało się na mieszkanie do Warszawy umyślnie po to, aby dzieci swoje oddać opiece Stanisława Jachowicza.
Liczba uczniów i uczennic wzrastała tak spiesznie, że Jachowicz od rana do późnej nocy był zajęty udzielaniem lekcyi po domach prywatnych i pensyonatach panien. Jachowicz nie poprzestał na tem. Wiedział on, że słowo, nie ujęte w pismo, ulatuje, a wkońcu przebrzmiewa, chciał także, aby nietylko dziatwa warszawska, aby nietylko współcześni, ale i przyszłe pokolenia mogły korzystać z jego nauk, więc w wolnych chwilach porannych chwytał za pióro, aby swe myśli przelać na papier, kreśląc pełne uczucia i rzewnej prostoty bajeczki, piosenki, powiastki, wierszyki itd.
Jeżeli już, jako pisarz i nauczyciel młodzieży, Jachowicz dobrze się zasłużył krajowi, to jako opiekun nieszczęśliwych i biednych zdobył sobie miłość wszystkich. Sam niemajętny, zawsze gotów do ofiar, zawsze oddany miłosierdziu, chętnie niósł ratunek nieszczęśliwym, pociechę i radę potrzebującym. Każda niedola głęboko wzruszało jego szlachetne serce i najszczę-