Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/97

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Był tam jakiś mężczyzna, szepnęła Marya.
Dyanna żywo się obróciła i spotkała także pałające spojrzenie Rio-Santa, które ścigało odchodzącą jéj towarzyszkę. Przybrała poważną minę.
— Jakże on na ciebie patrzy! rzekła z naiwną zazdrością. Między jego okiem a tobą rozciąga się jakiś niby ognisty promień.
Marya mocniej zadrżała.
Rio-Santo opuścił kolumnę i rzucił się na fotel, zajmowany poprzednio przez miss Trewor. Długo tam zostawał, i do sali koncertowéj wszedł dopiéro wtedy, gdy cisnący się tłum graczy zmusił go do ustąpienia z tego miejsca.
— Biedna Marya! rzekł wstając; do téj pory, żadnéj tak nie kochałem.
W kilka dni potem, Rio-Santo przedstawiony został, lady Campbell i lordowi Trewor. Lady Campbell umyślnie zdała się stworzoną dla ocenienia wszystkich przymiotów markiza; także oddanie piérwszeństwa ze strony Rio-Santa, pochlebiało jéj, bo przewidywała, że wpłynie na podwyższenie jéj przewagi w świecie. — Trewor-house w istocie stał się nagle wyrocznią mody. Każdy chciał tam być wprowadzonym, a młodzi