Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/91

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


stko dobre miało zaród w bohaterskiém jego sercu. Było tam także i złe, ale tylko złe pochodzące z samego wyskoku dumy, które prowadzi za sobą zuchwałą zbrodnię i śmiałe występki. Co do niższego rzędu skłonności, co do rzeczy prawdziwie hańbiących, lub złączonych z niegodziwością i śmiesznością, Rio-Santo wolnym był od wszelkiego zarzutu.
Po hrabinie Derby kochał on zapewne inne kobiety. — Mielibyśmy wiele do czynienia chcąc ułożyć dokładny wykaz jego szaleństw.
Pewnego dnia spotkał miss Maryą Trewor i pomyślał, że — to dziécię blade, niepewnych rysów, ta prawie mglista piękność, jest bardzo mało znaczącą osobą. A może nawet i tak wiele nie myślał. Marya także uczuła się nie swoją w obec człowieka, którego szczególna opinia obudzała w niéj instynkt bojaźliwéj słabości. Gdy się drugi raz zeszli, miss Marya śpiéwała, — a jéj słodki, lecz słaby głos, obił się o ucho Rio-Santa, jak niepewne echo. Rio-Santo przemówił, a jego przejmujący i dzwięczny organ boleśnie dotknął słuchu miss Trewor. Dla czego? Marya nie umiała sobie tego wytłumaczyć.