Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/664

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


miłości. Widok Zuzanny obecnej i myśl o Zuzannie nieobecnéj zapełniały jego życie.
Skarby młodości i gorące uczucia są częstokroć udziałem dusz, których lodowata powłoka nie wygładziła się na słodkich miłostkach młodzieńczego wieku. Szalenie i bezwarunkowo kochają ci tylko, którzy kochają późno i po długiéj dla tego uczucia wzgardzie. Brian przestraszony chciał uciec się do myśli, która cały byt jego owładnęła; ale myśl ta teraz słabszą była od jego miłości i za jeden uśmiech byłby się może zrzekł swych planów względem brata.
Zuzanna wkrótce mogła ugiąć Briana pod owe jarzmo kwieciste, któremu żadne inne zrównać nie może; ale nie myślała o tém. Kochała równie, a nawet więcéj jak Brian, bo miłość swą tak dalece posunęła, że czułość Briana przechodząc nagle najśmielsze jéj nadzieje, zasmucała ją i przerażała.
Pytała siebie — ona tak doskonała na ciele i duszy: — i czémże jestem, aby mię tak kochał?
Nie była to przesadzona skromność, bo Zuzanna, córka natury, nie umiała poniżać się z obowiązku; ale raczéj było to nieograniczone uwielbienie, że powiemy cześć i przekonanie, iż świat nie posiada nic, coby godném było Briana.