Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/630

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wane drabinki, obite chudym kobiercem, który lordowie zdają się pożyczać z bogatych magazynów na Fleet-Street. Wewnętrzna ozdoba objawiała ów bogaty i harmonijny styl, który podziwiają w Paryżu lub Genewie, a którego zdają się nie znać u nas, gdzie wygoda zagłusza natchnienia pięknego.
Na dole w domu markiza, trzy pyszne salony przedzielone tylko podwojami, rozciągały się wzdłuż Belgrave-Square. Po za salonami szereg rozmaitych pokoi panował nad kuchniami i dotykał stajen i innych obszernych budowli wychodzących na ulicę Belgrave. Na piérwszém piętrze znajdowały się prywatne pokoje markiza. Mówiono o ich czarodziejskiéj elegancyi, ale nikt nie mógł rzetelnych o tém dostarczyć szczegółów, bo w Londynie oko zwiedzającego zatrzymuje się na ścianach salonu, jak przed nieprzebytą zawadą. Sami jedynie przyjaciele, a mówimy tu o takich tylko, których długa zażyłość porobiła braćmi, mogą niekiedy po za te ściany przeniknąć.
W tym to pałacu przy Belgrave-Square markiz Rio-Santo przyjmował wszystko co tylko Londyn zawierał znakomitego w jakim bądź rodzaju. Wysocy urzędnicy państwa raczyli go