Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/603

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zardzewiałe jéj zawiasy, i pokazała się czarna, okropna otchłań..
— Kto tam? zapytał po-cichu.
— Wspólnik! odpowiedział z głębi otchłani głos Bob-Lanterna.
Blok zaczął się obracać, i biała paczka, zawierająca w sobie Klarę, znikła przez otwór.
— Nie tak mocno! nie tak mocno! rzekł niespokojnie Bob-Lantern. Mości łotrze, ostrożnie, żebyś mi nie uszkodził towaru! A która to?
— Ej do djabła, ani mi w myśli postało przypiąć jéj kartkę na plecach, odpowiedział Gruff gniewnie; piérwsza lepsza... Czy masz ją już?
— Czekaj! czekaj!... ostrożnie!... To bardzo kruche, mości usypiaczu... No! już ją mam... Daléj, teraz druga!
Lina znowu poszła w górę. Mistress Gruff tymczasem owinęła Annę i tym sposobem przygotowała ją do odbycia podobnéj podróży.
Ale w chwili gdy oboje małżonkowie kładli ją na płachcie, dał się słyszeć u drzwi szelest kroków i ponura twarz lairda Angusa Mac-Farlane pokazała się na progu.
Mistress Gruff, osłupiała, puściła swą ofiarę, a nieutrzymywana głowa Anny pokazała się