Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/597

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


cznie już nastąpił. Mistress Gruff stała w obec dwóch zachwycających posągów, niezdolnych stawić jéj oporu.
Dla tego też oberżystka odłożyła na bok przymuszony swój uśmiech, który na wszelki przypadek przywoływała na usta. — Twarz jéj zwykle pokrywająca się maską uprzejmości, teraz przybrała odstręczający wyraz, jakim ją napiętnowała natura. — Znikła hypokryzya, a jéj miejsce zajęła zimna, zwierzęca zatwardziałość nie znająca litości.
— Dwadzieścia funtów szterlingów! szepnęła wpatrując się w obie dziewice okiem znawcy; pan Lantern zrobi dobry interes, bądź je sprzeda żywe lub umarłe... bo nasi chirurgowie mają dziwne kaprysy i drogo płacą, byle tylko mogli ostrze swych lancetów zanurzyć w piękném ciele... dwadzieścia funtów!... mógłby bardzo postąpić nam trochę więcéj... na honor! są to sztuczki bez skazy, a niejeden lord wypróżniłby worek na rękę poczciwéj kobiéty, któraby się podjęła...
Mistress Grulf zamilkła i zaczęła rozmyślać. Może przez chwilę miała myśl spłatania figla Bobowi i skradzenia mu jego towaru, ale wspomnienie Angusa Mac-Farlane, którego obecność