Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/587

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ale w rzeczy saméj oczy lairda nie widziały an dymu, ani komina, ani żadnéj innéj rzeczy.
Cały zatopił się w myślach, wyraz twarzy jego zwykle ponury stał się straszliwy, ciężko oddychał.
— Mac-Nabie! Mac-Nabie! szepnął nakoniec przytłumionym głosem; nieszczęśliwy bracie!.. los mieć chce, aby moja krew pomściła się... aby moja krew ukarała go!....
Zamilkł i smutno westchnął.
— Czekam na odwagę, aby mu zadać cios, zaczął znowu jeszcze ciszéj, czekam... I dla czegoż Bóg pozwala nam kochać tych, których powinnibyśmy nienawidziéć?...
— Tra ta ta! mruknął master Gruff poziewając; Bóg łaskawy pozwala mnie i pani Gruff niecierpiéć się z całego serca...
Oberżystka tymczasem pobiegła na schody wilczym krokiem, i znowu zaczęła czynić spostrzeżenia pode drzwiami pokoju zajmowanego przez obie siostry.
Za témi drzwiami odbywała się scena zdolna wzruszyć najobojętniejszego widza. Ale mistress Gruff oddawna już zatwardziałą była na wszelką litość; żałowała tylko, że nie mogąc słyszéć wy-